Category Historia

Związek polityczny. Państwo

0

Spółzawodnictwo to popycha atoli często ludzi do rozlicznych rozterek i waśni, do groźnych nawet orężnych zapasów, które powtarzając się nieustannie zniszczyłyby siły walczących i całą pracę społeczną wstrzymały. Potrzebną jest przeto jakaś wyższa siła, która by takim zapasom zapobiegała i utrzymała równowagę pomiędzy pojedynczymi kółkami, z jakich składa się społeczeństwo.

czytaj dalej

Lelewelowski pogląd

0

Nie potrzeba znać polskiej historii, ażeby przeczytawszy taki pogląd powiedzieć, że ułożony jest a priori, że się faktom historycznym narzuca i wszystkie na swoją korzyść układa i nakręca. Nietrudno też w całej historii Lelewela ujrzeć odblask owej filozofii spekulacyjnej, która z początkiem tego wieku za wzorem Hegla, Rottecka, Guizota użyła i nadużyła historii dla upozorowania swoich rozlicznych systemów, która zaczynała od historio- zofii, zamiast na niej kończyć. Błędny ten kierunek znalazł jednak na Zachodzie pewne granice, przede wszystkim w wydawnictwie źródeł, prowadzonym na wielką skalę pod opieką i funduszem rządów, a wydobywającym na jaw mnóstwo szczegółów i faktów. Im więcej zaś znanych jest faktów, tym trudniej je oczywiście do jakiegoś poglądu nakręcić, tym pogląd ten musi być głębszy, a mniej jednostronny. Oddawali się też na Zachodzie pracy historycznej ludzie, którzy mieli sposobność fachowo się wykształcić, którym liczne zakłady naukowe i zbiory dawały możność wyrobienia sobie szerokich wiadomości i trzeźwiejszego, krytycznego zmysłu.

czytaj dalej

Wielkopolska

0

Cały ruch polityczny ograniczał się też w wieku XIII do dwóch wielkich dzielnic, Mało- i Wielkopolski. Niezmierne między nimi wyrobiło się przeciwieństwo.

czytaj dalej

Urządzenie państwa – dalszy opis

0

Skorzystano też z przykładu danego przez króla Wacława i w każdej dzielnicy ustanowiono nie znanych dawniej w Polsce starostów, oddając siłę zbrojną pod ich rozkazy. Starostowie ci, od króla zupełnie zależni i poleceniom jego ślepo posłuszni, stanowili teraz najsilniejszą, nigdy nie zawodzącą podporę rządów królewskich i byli największą rękojmią jedności państwa. Oni tępili rozbójników, sądzili zbrodniarzy na gorącym uczynku schwytanych i wyroki takie natychmiast, nie dopuszczając apelacji, wykonywali. Oni siłą swą zbrojną trzymali na wodzy zachcianki miast lub możnych panów duchownych i świeckich, oni poskramiali rozruchy, jakie czasami podnosili niezadowoleni z silnych rządów królewskich urzędnicy ziemscy. Ramię ‚królewskie dosięgło nawet takiego potentata, jakim był Maciek Borkowicz, wojewoda poznański. Podnoszącego bunt kazał Kazimierz Wielki schwycić i w więzieniu głodem zamorzyć.

czytaj dalej

Plany Zbigniewa Oleśnickiego

0

Teraz dopiero, po zupełnej klęsce spółzawodników, mógł Oleśnicki pomyśleć o urzeczywistnieniu szerokich swoich pomysłów i planów. Opierały się one na zużytkowaniu nie siły narodowościowej, plemiennej, jaką Polsce dawało jej bliskie pokrewieństwo z sąsiednimi słowiańskimi ludami, ale siły cywilizacyjnej katolickiego Kościoła. Podniesienie idei słowiańskiej oddalało Polskę niewątpliwie od Kościoła rzymskiego, którym zawładnęły podówczas narody germańsko-romańskie, zmuszało ją albo do wschodniego Kościoła się zbliżyć, albo jakiegoś pośredniego obrządku szukać. Przed czymś podobnym nie tylko ze względów religijnych, ale i politycznych wzdrygał się Oleśnicki, on, który mniemał, w czym mu trudno odmówić słuszności, że tylko silne rządy Kościoła katolickiego mogą się stać dla tego słowiańskiego, a więc słabego i niesfornego narodu szkołą politycznego życia. Jak najściślejszy związek z ruchem kościelnym na zachodzie i południu Europy, oto pierwszy zasadniczy punkt w wielkim programie krakowskiego biskupa. Był to związek prawdziwie cywilizacyjny, któremu Polska zawdzięcza pierwszą swoją, a tak wysoko stojącą literaturę XV stulecia, któremu zawdzięcza Stanisława ze Skarbi- mierza. Pawła Włodkowica, Jana Elgota, Benedykta Hessa, Tomasza ze Strzępina, znakomitych prawników, Jana Kantego św., Izajasza Bonera, Mikołaja z Błonia i cały szereg teologów, filozofów scholastycznych: Jana z Głogowa i Michała z Wrocławia, matematyka i astronoma Wojciecha Brudzewskiego, na koniec wielkiego statystyka i historyka Długosza. Napisana przez Długosza statystyka diecezji krakowskiej (tzw. Libri beneficiorum) przynosi zaszczyt nie tylko autorowi, ale zarazem ówczesnej kościelnej administracji, zaś jego Dzieje Polski ułożone w XIII księgach nie mają równych sobie w całej Europie ówczesnej. Grzesząc brakiem ścisłej krytyki (nie znanej jeszcze w XV wieku) w pierwszej swej części, odznaczają się przecież wszechstronnym wyzyskaniem źródeł, a w drugiej swej części, w opowiadaniu czasów, na które Długosz sam patrzał lub o których od naocznych świadków mógł słyszeć (do roku 1480), wznoszą się wysoko nie tylko w przedstawieniu, ale także w pojmowaniu wypadków, które rozwój narodu i istotną treść jego dziejów stanowią.

czytaj dalej

Jagiellonowie na tronie Czech i Węgier

0

Nie ma piękniejszego zjawiska nad tę sitę atrakcyjną Polski w XV stuleciu. Wracały do Korony ziemia płocka, rawska, bełzka i sochaczewska, części Mazowsza, po wymarciu panujących w nich linii piastowskich, tak że tylko zachodnia część Mazowsza oddzielnych, hołdujących Polsce przechowała książąt. Robiła Polska i na Śląsku korzystne nabytki, jeszcze Oleśnicki zakupił księstwo Siewierskie, książęta Oświęcimia i Zatora uznali się hołdownikami, a jeżeli cały Śląsk podówczas do Polski nie wrócił, to przypisać to należy tylko tej okoliczności, że Jagiellonowie, pragnąc posiąść koronę czeską, me chcieli z Czechami jako zwierzcnnikami Śląska w otwartej stanąć rozterce.

czytaj dalej

Mieczysław II (1025-1034)

0

Cień Bolesława utrzymał jeszcze przez jakiś czas Polskę i króla jej Mieczysława II, syna Bolesława Chrobrego, w spokoju, ale wkrótce podburzeni przez dążących do władzy braci Mieczy stawowych Bezpryma i Ottona sąsiedzi zewsząd się na Polskę rzucili. Węgrzy zabrali Słowaczyznę zakarpacką, Czesi Morawę, Duńczycy pod wodzą wielkiego swego króla Kanuta Pomorze, Jarosław Grody Czerwieńskie, ludy połabskie zrzuciły polską zależność, a cesarz Konrad II zbrojne swoje zastępy na Polskę wyprawił. Mieczysław II jako żołnierz waleczny rzucił się odważnie na wroga, i z czterech żon pozostawił Bolesław Chrobry siedmioro dzieci, trzech synów i cztery córki. Synowie: 1) Bezprym, urodzony z drugiej żony, Węgierki między r. 986-989, 2) Mieszko II Lambert, urodzony r. 990 z Emnlldy, 3) Otto 2 tejże żony, urodzony prawdopodobnie przed r. 1000. Córki: i) przeorysza w Jakimś klasztorze, niewiadomego imienia, 2) Regelinda, urodzona około 991, wydana za Hermana, margrabiego Miśni, 3) żona Świętopełka ruskiego, niewiadomego imienia, ‚ 4) oprócz tych trzech córek urodzonych z Emnildy, córka Matylda urodzona z Ody, wydana po śmierci ojca za Ottona Schweinfurtskiego, napad odpierał napadem, ale szczęście mu nie sprzyjało, sprzymierzonych wrogów nie umiał skutecznie rozdwoić, nie był Bolesławem i uległ na koniec po krwawych zapasach przemocy. W roku 1031 musiał Mieczysław – zagrożony buntem wewnętrznym, pogańskim – uciekać, a zdradziecki Bezprym z pomocą Niemców i zupełnie ich woli posłuszny zasiadł na polskim tronie. Na to oburzył się naród, zbrojny rokosz zdruzgotał okrutnego uzurpatora i Mieczysława do kraju przywołał, ale Mieczysław, złamany przeciwnościami, tylko przez upokorzenie się przed cesarzem w Mer- seburgu zdołał sobie od Niemiec zapewnić pokój, a w roku 1034 życie w szaleństwie zakończył.

czytaj dalej

Ruch polityczny szlachty

0

Tylko gwałtownymi środkami, tylko użyciem siły mogła władza królewska złamać przywileje średniowieczne, dzielące ją od narodu, mogła do ogółu społeczeństwa się zbliżyć. Pragnęło tego zarówno społeczeństwo i tylko za jego poparciem mógł się oczywiście król na otwartą walkę z potężnym możnowładztwem odważyć, mógł z niej wybrnąć zwycięsko. Ogół narodu nie na próżno króla popierał, nie na próżno władzę królewską pragnął tak wysoko postawić i wzmocnić, miał w tym własne widoki i cele, pragnął, aby władza ta wzięła go w swoją opiekę, ażeby zapewniła mu prędki wymiar sprawiedliwości, uchyliła wyzyskiwanie go przez możnych, dała mu swobodę i poparcie w jego ekonomicznym rozwoju. Najusilniej popierali króla ci, którzy najwięcej cierpieli, którzy najwięcej się mogli spodziewać, jak to wyżej już powiedzieliśmy, ta, która wszystkie ciężary publiczne dźwigała – szlachta. Wzniosłe zadanie czekało tu Kazimierza, a od tego, jak je zdoła rozwiązać, zależała cała przyszłość narodu i państwa.

czytaj dalej

Szkoła historyczna lelewelowskiego

0

Jeżeli więc cały pogląd Lelewela nie miał upaść, należało tę sprzeczność koniecznie usunąć. Dokonano tego ku zupełnemu własnemu zadowoleniu, lecz w jaki sposób! Usunięto naród polski i jego przeszłość spod praw ogólnych, którym w rozwoju swoim ulegają inne narody, przyznano mu wyjątkową rolę i posłannictwo w ludzkości i dla tej misji pozwolono mu istnieć bez poszanowania rządu i prawa, bez wojska i podatków. Żądano od innych narodów, ażeby zapoznając własne korzyści i zyski, korzyły się przed wybrańcem. Był to już zupełny obłęd, a jednak obłęd ten w pewnych, prawda że w chorobliwych chwilach, przez które przechodziliśmy ostatnimi czasy, stał się niemal powszechnym, przeniesiony na skrzydła poezji doprowadził do nazwania Polski Chrystusem narodów.

czytaj dalej

Rządy Łokietka (1306-1333)

0

Zebrały się przeciw Wacławowi groźne burze, stanęli przeciw niemu papież Bonifacy VIII, cesarz Albrecht i osadzony przez nich na tronie węgierskim wbrew Wacławowi Karol Robert Andegaweński. Z koalicją tą europejską związał się też Władysław Łokietek, który po swoim wygnaniu do Rzymu się udał i na tułaczce umysł swój do zbliżających się ciężkich chwil przygotował. Z pomocą Węgrów wkroczył Łokietek do Polski w roku 1304, zajął Wiślicę, ale zgromadziwszy koło siebie tylko garstkę malkontentów, ledwie się na tym miejscu zdołał z biedą utrzymać. Dopiero śmierć Wacława w r. 1305 i nagła śmierć syna jego bezdzietnego Wacława w r. 1306 przez opróżnienie tronu polskiego otwarły Łokietkowi lepsze widoki. Pierwsza stanęła też po jego stronie szlachta sandomierska, następnie wodzący w Krakowskiem rej biskup Muskata i Albert, wójt miasta Krakowa, zjednani hojnymi przywilejami otworzyli mu bramy miasta i tym samym całą krakowską ziemię, na koniec przyzwało Łokietka Pomorze, tylko jedna Wielkopolska ugięła się chwilowo Henrykowi księciu głogowskiemu, lecz już w r. 1310 po jego śmierci rycerstwo uciekło się do Łokietka. Próbowało się opierać mieszczaństwo poznańskie, ale srogo je poskromił Łokietek i Wielkopolskę ostatecznie do państwa swojego przyłączył. Poza tym państwem stały jeszcze odrębnie trzy dzielnice podzielone na drobne księstwa: Śląsk hołdujący Czechom,1 Mazowsze 2 i część Kujaw z Dobrzyniem.3

czytaj dalej

Bobrzyński i klucz do rozwiązania zagadki przyszłych losów Polski

0

Rozprawiał się z gloryfikowaniem słowiańskich cnót dawnej Polski, z mitem dobrego Słowianina i jego przyrodzonych przymiotów. Sondując głęboko wstecz, już w pierwotnej Slowiańszczyźnie poszukiwał Bobrzyński klucza do rozwiązania zagadki przyszłych losów Polski. Zamiast sielankowej wizji obdarzonych rozlicznymi cnotami moralnymi pierwotnych Słowian przedstawiał obraz społeczności niezorga- nizowanej, niesfornej, niemal całkowicie pozbawionej politycznej organizacji. Jeżeli powstawały wśród Słowian, jak na Rusi czy w Bułgarii, silne organizmy państwowe, był to przede wszystkim rezultat obcego najazdu i przymieszki obcej krwi. Gdzie indziej na skutek tradycyjnej swej niezgody, ‚braku poszanowania dla władzy, przerostów wolności, Słowianie nie potrafili zachować swej niezależności politycznej. Bobrzyński sondując w głąb polską przeszłość dochodził do wniosku, że ów tak wychwalany dotąd dawny Słowianin fatalnie obciążał polską przeszłość brakiem karności, indolencją, brakiem zmysłu politycznego. Wraz z mitem o słowiańskim gminowładztwie rozwiewał Bobrzyński mit o szczególnych wartościach wolnościowych urządzeń dawnej Rzeczypospolitej. Tak wychwalane gminowładztwo słowiańskie było dla niego prymitywną formą ustrojową, której utrzymywanie w czasach nowożytnych urągało wymaganiom postępu, potrzebom nowej epoki. Czyż zresztą gminowładztwo to dawało prawdziwą wolność? Było hamulcem każdej odważniejszej myśli, stało się narzędziem ucisku ludu… Wolność, swobody obywatelskie, religijna tolerancja – tylekroć wychwalane wartości dawnej Rzeczypospolitej – wszystko to w ujęciu Bobrzyńskiego było ułudą, swawolą, wynikiem braku zasad i wygodnictwem szlachty, fałszem wobec nasilającego się ucisku ludu. Jeżeli w Polsce nie prześladowano innowierców tak, jak się to działo w innych krajach, to nie dla szczególnej polskiej tolerancji, ale z braku przywiązania do jakichkolwiek trwałych zasad, z indolencji. Zaś w wydarzeniu dającym tytuł do wielkiej chwały, w unii z Litwą, czyż nie tkwiły niebezpieczne dla jednolitego państwa i dla zdrowego rozwoju narodu polskiego pierwiastki, które spaczyły rozwój państwa i przyczyniły się do uformowania oligarchii? Rzeczpospolita, z której tak dumni byli Polacy, nie tylko nie wyprzedziła innych krajów w swym rozwoju, ale cofnęła się, stała się dziwolągiem, skazanym na zagładę, niezdolnym do udźwignięcia wewnętrznych i zewnętrznych problemów stojących przed nowożytnym państwem. Skłócona wewnętrznie, opierająca się na przestarzałych, niezdolnych do rozwoju urządzeniach – czyż mogła zachować swą niepodległość wówczas, kiedy ‚dokoła niej tworzyły się i rozwijały silne organizmy państwowe?

czytaj dalej

Kim był Michał Bobrzyński? – dalszy ciąg

0

Bobrzyński kształtował się na uniwersytecie i poza jego murami jako przekonany zwolennik ideologii stańczyków i poglądów historycznych głoszonych przez związaną z nią tzw. krakowską szkołą historyczną. Po ukończeniu studiów na krótki czas przyjął posadę w Prokuratorii Skarbu i już w roku następnym uzyskał stopień doktora praw (lipiec 1872). W niezmiernie szybkim – nawet jak na ówczesne warunki – czasie przygotował rozprawTę habilitacyjną O ustamodauj- stwie nieszatoskim Kazimierza Jagiellończyka,11 odbył na wydziale prawa Uniwersytetu Jagiellońskiego wymagane kolokwium i uzyskał w sierpniu 1873 r. tzw, veniam legendi z zakresu prawa polskiego i jego historii. Już jako docent krakowskiej wszechnicy udał się na rok na studia uzupełniające do uniwersytetów Berlina i Strasburga, gdzie przez jakiś czas pracował pod kierunkiem sławnego znawcy prawa rzymskiego i germańskiego, Rudolfa Sohma, jednego z największych autorytetów naukowych w tym czasie. Po roku wrócił do Krakowa i niebawem przedłożył wydziałowi prawa nową rozprawę, tym razem dotyczącą historycznej problematyki polsko-niemieckiej, mianowicie O założeniu sgdóu wyższych prawa niemieckiego na zamku krakowskim,11 na podstawie której rozszerzył (1875) zakres swojej habilitacji również na historię prawa niemieckiego, co pozwoliło mu na uzyskanie nadzwyczajnej profesury Uniwersytetu w zakresie obydwóch swoich naukowych specjalności, to jest historii prawa polskiego i niemieckiego (1877). W tym charakterze młody uczony rozpoczął wówczas wykłady uniwersyteckie, rozwijając jednocześnie niezmiernie aktywną działalność naukowo-badawczą, a wkrótce i organizatorską. Od 1878 r, Bobrzyński jął pełnić iunkcję dyrektora Archiwum Aktów Grodzkich i Ziemskich w Krakowie, w tym samym roku został wybrany na członka korespondenta utworzonej w 1872 r. Akademii Umiejętności członkiem czynnym został w 1883 r.

czytaj dalej